Z drużyną Rugby Ruda Śląska współpracuję już od dłuższego czasu. Zrealizowaliśmy dla nich typowo sportową sesję, ale w nietypowym wydaniu. Było już dość mroźno, w końcu listopadowa noc. Na szczęście twardy sport i twardzi faceci, więc spokojnie wytrzymali blisko dwie godziny "katowania". Pomysł na sesję zaczerpnięty nieco z 300 Spartan, ale w tym przypadku jak najbardziej na miejscu. Emocje, siła oraz dynamika w połączeniu z nocą i mgłą oddają charakter tego sportu, a w szczególności ducha walki.
Do oświetlenia użyłem trzech lamp o łącznej mocy 1000W. Chciałem, aby lampa frontowa dała ostre trochę spotowe światło - dlatego zdecydowałem się na beauty dish'a. Światła boczne miały doświetlić zawodników, ale już nie doświetlać boiska - tutaj zdecydowałem się więc na wąskie softboxy (strip). Na wszystkich lampach użyte zostały dyfuzory, jednak nie w celu zmiękczenia światła a znikomej ochrony palników lamp. Przypomnę że sesja odbywał się listopadową nocą, więc było mroźno i wilgotno - niezbyt sprzyjające warunki dla elektroniki i żarówek. Do wszystkich lamp podpięte były odbiorniki radiowe. Bez nich nie mógłbym zrealizować tej sesji, ponieważ przy 15 zawodnikach na boisku lampy były umieszczone w znacznej odległości od siebie.
Mgła to już osobny temat. Potrzebowaliśmy gęstego dymu na otwartej i dużej przestrzeni. Wytwornica tutaj by się nie sprawdziła. Zdecydowaliśmy się na race dymne, które mieliśmy zakupić w drodze na sesję. Pech chciał, że wszystkie sklepy tego typu były już zamknięte. Na szczęście na sesji oprócz zawodników byli także kibice, którzy przyszli z pomocą w załatwieniu odpowiednich gadżetów :) Przypomnę w tym miejscu, że rugby ma kibiców (nie kiboli) więc na mecze spokojnie można wybrać się z całą rodziną. Moja 4 letnia córka także im kibicuje i z wielką przyjemnością wybiera się na mecze. Wracając do rac - pierwsza raca dymiła tylko z jednej strony i zbyt blisko lamp, co nie przyniosło dobrego efektu. Kłęby gęstego dumy skupiły się na lewej stronie kadru. Przy drugiej próbie kolega biegał z racą w jedną i druga stronę za zawodnikami. Dym nie był już na pierwszym planie, dzięki czemu światło nie odbijało się tak bardzo i w końcu dym zaczął przypominać mgłę.
Możesz nas polubić oraz śledzić: